Dlaczego biegam? Dlatego, że mogę

Polska biega. Słyszymy o tym ciągle, czytamy o tym często, doświadczamy tego coraz częściej, kiedy ulice są zamknięte po raz kolejny. Jedni mają dość, że znowu korki, inni są przeszczęśliwi że mogą zmierzyć się z wybranym przez siebie dystansem, kolejnym celem. Jesteśmy jedynym krajem w Europie gdzie organizowane są dwa maratony w Stolicy. Bite są kolejne rekordy frekwencji, w tym roku ponad 10 tys. ludzi pobiegnie na wybranym dystansie. Szaleństwo.

A Triathlon? Jeszcze parę lat temu ta dyscyplina była prawie w Polsce nie znana. Pierwszy odbył się w 1984 roku w Kiekrzu koło Poznania na dystansie 1,5 km pływania, 50 km roweru i 20 km biegu. Dokładnie 10 lat po powstaniu pierwszego triathlonu w na świecie w San Diego w Kalifornii, 25 września, 1974 roku. Przez ostanie lata Susz był jednym z najbardziej prestiżowych miejsc zawodów. Teraz? Poznań, Gdynia, Nieporęt, Malbork, Brodnica, Radków, Chodzież, Olsztyn i masa innych. Kalendarz triathlonowy w Polsce to kilkadziesiąt pozycji I tysiące ludzi mierzących się z dystansami super sprintu, sprintu, ¼ dystansu Ironman, dystansu Olimpijskiego, tzw. “połówki” Ironmana czy wreszcie pełnego dystansu (3,8 km pływanie, 180 km rower, 42 km bieg). Niespełna dwa tygodnie temu, dowiedzieliśmy się, że w Polsce, po raz pierwszy, w 2015 roku zostanie zorganizowany triathlon w Gdyni pod legendarną marką Ironman (Herbalife Ironman Gdynia 70.3).



Jaka jest przyczyna wzrostu popularność triathlonu? Obserwuje się ogólny wzrost zainteresowania zdrowszym stylem życia. Wegetarianizm coraz częściej zastępowany jest jeszcze bardziej radykalną formą-weganizmem. Biegi uliczne rosną w ilościach i wartościach, ale procentowo zainteresowanie biegami górskimi (np. Adventure Racing), biegami ultra czy właśnie triathlonami wydaje się większe. Ilość organizowanych wydarzeń sportowych oraz ich dostępność mają niebagatelny wpływ na zainteresowanie nimi. Coraz więcej ludzi w wieku 30-40 lat szuka dla siebie nowych wyzwań, większych lub innych niż przebiegnięcie maratonu. Ciekawa jest też coraz bardziej widoczna presja ludzi którzy “zaliczyli” już start w podobnych zawodach. Rozwój sieci klubów fitness, benefity pracodawców promujące zdrowy styl życia i aktywność ruchową, sprawiły że coraz więcej ludzi chce zmierzyć swój progres lub chce osiągnąć założony cel w zorganizowanym biegu publicznym.

Kim są Ci ludzie? To najczęściej amatorzy sportowi. Na co dzień pracujący, mający normalne obowiązki rodzinne, etc. Coraz więcej jednak ludzi, potrzebuje rozwoju, inspiracji, sukcesu w innym obszarze niż tylko praca. Niesamowite jest ilu znanych polityków, przedsiębiorców, przedstawicieli Zarządów, celebrytów, aktorów, muzyków startuje w triathlonach: Małgorzata Foremniak, Kasia Glinka, Karolina Gorczyca, Iwona Guzowska, Borys Szyc, Piotr Kraśko, Piotr Karolak, Wojciech Olejniczak, Łukasz Grass, Maciej Dowbor, Piotr Adamczyk, i tysiące zwykłych, zapracowanych ludzi. Tych pracujących i poszukujących pracy. Zamożnych i nie zamożnych.

Dlaczego to robią i po co? Same zawody podobno nie zmieniają człowieka (choć może trochę?), ale emocje z tym związane są na wagę złota. Szczególnie w tych konsumpcyjnych czasach, gdzie można kupić wszystko-no właśnie-ale czy da się kupić tą mistrzowską ścieżkę, która przygotowała do Ironmana? Można kupić stres i bezsenność przed startem? Albo łzy szczęścia na dywanie przekraczając metę i słysząc “You are an Ironman”? No właśnie nie. Bo to jest bezcenne.

Kilkanaście osób zapytanych dlaczego i po co to robią, odpowiedziało:
“Z chęci poznania siebie”;
“By próbować poradzić sobie z dotychczas nieznanym zadaniem, na nieznanym terenie”;
“By udowodnić sobie, że zorganizuję sobie czas dla siebie i wykorzystam go tak jak chcę”;
“Bo chcę być z siebie dumny, że rodzina będzie dumna”;
“Maratony i triathlony to niezła zabawa, sposób na zwiedzanie świata, a przede wszystkim cel sam w sobie”;
“Dlaczego to robię? Bo się dobrze czuję. Bo to trening ogólnorozwojowy. Choć czasem się nie chce, to po treningu jest super-satysfakcja i dobre samopoczucie”;
“Triathlon daje dużo satysfakcji, treningi strukturyzują czas, motywują do regularnych i długotrwałych ćwiczeń, pozwalają utrzymać świetną kondycję fizyczną, która jest niezbędna w dzisiejszej rzeczywistości biznesowej”;
“To świetny “reset” od spraw codziennych, od stresu w pracy”;
“Bo warto mieć marzenia i je realizować”;
“Robię to dla zdrowego balansu pomiędzy życiem zawodowym a prywatnym”;
“By osiągać to co często wydaje się nieosiągalne”;
“Ponieważ chcę poznać siebie, swoje możliwości i swoje granice”;
“By dać dobry wzór swoim dzieciom i pokazać im, że niemożliwe staje się możliwe”;
“bo sport, podobnie jak medytacja, jest częścią mojego życia i balansu który staram się zachować”. Kiedy staje się on ważny, zawsze znajdziesz czas by trenować. Nawet w tak trudnych czasach ekonomicznie jak teraz. Zawsze znajdziesz jakieś wyjście”.

Najważniejsze wydaje się więc by realizować marzenia. Bo ich realizacja daje moc, aby dawać dużo z siebie, a to z kolei żeby wywiązać się ze wszystkich innych ról (męża, taty, właściciela, pracodawcy, żony, matki), etc. Dlatego wiele osób wymaga od siebie dużo więcej niż od wszystkich, bo mają odwagę i chcą… oraz dlategom że mogą. Przy realizacji celu i zadania liczy się konsekwencja, determinacja, systematyczność, poświęcenie, edukacja, samoświadomość, wyjście poza strefę komfortu - czy tu nie chodzi o rozwój osobisty?
Trwa ładowanie komentarzy...